
Na większości imprez i spotkań z przyjaciółmi staram się być duszą towarzystwa. Opowiadam dowcipy, komentuję ostatnio obejrzane filmy, przeczytane książki, podsumowuję polityczne wydarzenia z minionego tygodnia. Zazwyczaj moje uwagi są zaskakujące i trafne, analizy nowatorskie, puenty odkrywcze. A przynajmniej tak mi się wydaje. Bo często po powrocie do domu żona z przekąsem zauważa, że moja opinia o najnowszym serialu HBO zaskakująco pokrywa się z tym, co ona powiedziała mi na ten temat tydzień temu, a komentarz o sytuacji na lewicy to jota w jotę jej słowa sprzed dwóch dni. I że na wymyślone przeze mnie porównanie reklamy proszku do prania z popularnym sitcomem też już ktoś wcześniej wpadł. Dokładniej ona. Wczoraj. Przy kolacji.
Z reguły nie mogę w to uwierzyć. Jakim cudem myśli, które wydawały się tak bardzo moje własne, nie są wcale moje? Przecież jestem wręcz w stanie odtworzyć krok po kroku tok rozumowania, który doprowadził mnie do każdej z konkluzji.
Nie jestem pierwszą osobą borykającą się z problemem kryptomnezji, czyli „pamięci bez identyfikacji pamiętanych treści jako wcześniej poznanych”. – To dzieje się w naszych codziennych rozmowach – mówił pismu „Monitor Staff” ekspert w tym temacie profesor Richard L. Marsh z Uniwersytetu Georgii. – Ktoś powie raz: „Mary jest taka ożywiona”, a słowo „ożywiona” będzie pojawiało się w naszym słowniku co rusz.
Mojej żonie wystarczy zwykłe „przepraszam, kochanie”. W innych przypadkach konsekwencje są dotkliwsze.
19‑letnia Kaavya Viswanathan w kwietniu 2006 roku miała wszystko, czego tylko nastoletnia Amerykanka o hinduskich korzeniach mogłaby chcieć. Była atrakcyjna, pochodziła z zamożnej rodziny, studiowała na drugim roku prawa na Harvardzie, podpisała właśnie wart pół miliona dolarów kontrakt z wydawnictwem Little Brown, a jej pierwsza książka: „How Opal Mehta Got Kissed, Got Wild, and Got a Life” trafiła na 32. miejsce listy bestsellerów „New York Timesa”. Hinduska gazeta „The Hindu” opublikowała o niej artykuł: „Nowe nazwisko, które przynosi Indiom chwałę za granicą”, prawa do ekranizacji debiutu kupiła wytwórnia DreamWorks.
Zaledwie miesiąc później nie było na świecie osoby, która zazdrościłaby Kaavyi.
Więcej: w nowym Przekroju (co to za tydzień on-line kosztuje 3,69 zł, albo 3,99 zł w kiosku)

