
Pisząc, DLA PODKREŚLENIA WAGI SŁÓW możesz użyć majuskułów, a nawet emocjonalnego koloru dlanadaniawypowiedzieompospiesznegoichaotycznego charakteru wolno ci “zapomnieć o interpunkcji”, wykorzystać cudzysłów (podkreślając ironię), wstawić komentujące z offu nawiasy… znaki prozodyczne…jak wielokropek. Albo. Dobitnie. Stawiać. Kropki. Po każdym wyrazie. Jednak nie tylko pisany tekst daje takie możliwości: to samo można zrobić w muzyce.
Przysłowie “what goes around, comes around” na upartego można przetłumaczyć: “jak ty komu, tak on tobie”, ale w takim tłumaczeniu ginie nie tylko ruch okrężny – cała esencja powiedzenia – ale coś jeszcze. W języku polskim piosenka Justina Timberlake’a “What Goes Around…/…Comes Around” z płyty “FutureSex/LoveSounds” nie mogłaby brzmieć tak, jak brzmi. W refrenie Justin śpiewa tekst zgodnie z cyklicznością treści, z każdym kolejnym: goes around, goes around, goes around schodząc o oktawę niżej, by w końcu powrócić do początkowej wysokości dźwięku przy back aroooooouuuund, dokładnie tak, jak przysłowiowe konsekwencje czynu wracają bumerangiem do autora działań.
Podobny trick stosują The Who, w musicalowej wersji legendarnego “Tommy’ego” w numerze “Smash the Mirror”, z tym że tutaj chór wędruje w górę skali. Każde rise (wznieś się) od 0:43 wznosi się o pół tonu wyżej, niż to poprzednie.
Justin i The Who to zdolne chłopaki, ale nie oni są autorami tego muzycznego środka wyrazu. Madrygalizm, bo tak nazywana jest ta technika, liczy sobie prawie 500 lat.
Nazwa – jak nietrudno się domyślić – pochodzi od madrygałów – dworskich utworów renesansowych. Madrygały miały kilka ważnych cech odróżniających je od starszych form: pojawiały się tu już melodie durowe i molowe, w odróżnieniu od dotychczas stosowanych melodii kościelnych, występowała chromatyka, a przede wszystkim: zwracano w nich baczną uwagę na tekst utworu.
Mówiąc w skrócie: madrygalizmy miały za zadanie podkreślić wagę tekstu, oddać muzyką to, co ten przekazuje, w skali 1:1. Jeśli w tekście pojawiał się wyraz gorycz, bądź smutek kompozytor stosował dysonans, a słowo niebiosa, obowiązkowo śpiewane było wysoko. Podobnie robi Tal Bachman, śpiewając high notes, o dziewczynie, która jest high:
I na aborot: kiedy pojawiają się wyrazy: ziemia, nisko, w dół i tym podobne, linia melodyczna opada, jak u “spadającego” Jamesa Blake’a w “The Wilhelm Scream”:
Jednak w porównaniu z niektórymi madrygałami z XVI w. to wszystko proste sztuczki. Weźmy angielski zestaw “The Triumphs of Oriana” z 1601 r. Plotka głosi, że napisane przez 23 autorów kompozycje dedykowane zostały Elżbiecie I Tudor, którą miałaby symbolizować Oriana (każdy z madrygałów kończy się tekstem: Thus sang the shepherds and nymphs of Diana: long live fair Oriana).
Jakby nie było: trudno znaleźć tak częste zastosowanie madrygalizmów gdziekolwiek indziej. Weźmy dla przykładu 18. z rzędu “As Vesta was from Latmos Hill descending” Thomasa Weelkesa. Najpierw rzut okiem na warstwę liryczną, w której Vesta, bogini-dziewica w religii starożytnego Rzymu, schodząc z góry Latmos wraz ze swoimi mitologicznymi podopiecznymi napotkała boginię Dianę i jej rozkosznych pasterzy idących w odwrotnym kierunku. Załoga Vesty wystawiła swoją szefową do wiatru, dołączając się do konkurencji. Wot i drama.
Weelkes wstawia madrygalizmy niemal wszędzie. W wersie: as Vesta was from Latmos Hill descending, słowo hill reprezentowane jest przez wysoki dźwięk, słowo descending, przez opadające melizmaty, będące lustrzanym odbiciem wznoszących w ascending. Running down aż prosi się o szybką, schodzącą polifoniczną partię, ale żeby oddać “zbieganie” perfekcyjnie two by two śpiewane jest przez dwa głosy, three by three przez trzy. Jeśli ktoś chce pobawić się w dalsze wyszukiwanie – oto tekst:
She spied a maiden queen the same ascending,
Attended on by all the shepherds swain,
To whom Diana’s darling came running down amain,
First two by two, then three by three together,
Leaving their goddess all alone, hasted thither;
And mingling with the shepherds of her train,
With mirthful tunes her presences entertain.
Then sang the shepherds and nymphs of Diana
Long live fair Oriana!
Tutaj utwór live:
A jeżeli wyłapiecie jakiś madrygalizm w którymkolwiek polskim utworze – dajcie znać, bo mi na przeszukiwanie zabrakło czasu. Jedyne, co wytropiłem to madrygalizm w kawałku “Długa rzeka” zespołu Feel. Piotr Kupicha chcąc podkreślić wokalnie sens zwrotu historia, trochę dziwna (na wysokości 1:29), kończy frazę intrygującą pauzą i onomatopeicznym ouł, zaprawdę bardzo, bardzo dziwnym…


5 Maj 2011 @ 09:22
“Przestrzeń woo-ła wooła nas”?
5 Maj 2011 @ 09:27
Chyba załapuje się. Przy okazji, sprawdziłem i przypomniałem sobie, jak bardzo nienawidzę tego zespołu. No i co to do cholery znaczy, że przestrzeń nas woła, nawet przy antropomorfizacji. Rozumiem, że może nas wzywać natura (zew), że las (w jakieś poetyckiej metaforze) przemawia, ale żeby coś tak niezidentyfikowanego i nieokreślonego jak przestrzeń wołało? WTF?
Kolega zaś słusznie złapał “Raz dwa, raz dwa” Maanamu (faaalowanie i spaaadanie np.)
5 Maj 2011 @ 09:56
Pierwszy raz trafiam na pana bloga. Będę zaglądał częściej, bo widzę tu ciekawe treści, obiecuję.
Pozdrawiam
7 Maj 2011 @ 16:11
Demarczyk ruszył z kopyta
Siekiera bez końca
Szanty Mechanicy ciągnij
Tom Waits piano has been drinkin
8 Maj 2011 @ 09:05
@ Darriusz
Jeśli nie jesteś botem – dziękujęi zapraszam
@ Stanisław Petroff
Dobre przykłady, zwłaszcza Waitsowski (bo to mój ulubiony utwór o piciu)
29 Maj 2011 @ 10:07
[...] krytykuje modę na ciszę, Kelly McClure krytykuje krytyków muzycznych, Paweł Franczak pisze o współczesnych madrygałach, Stephen Graham o nietypowych zwrotach harmonicznych w popie, a muzyczna reprezentacja AV Club [...]