
Nie chciałbym, żeby ten blog zamienił się w Listę Wpisów o Dziennikarzach Muzycznych, Których Nie Znoszę (bo jak tak dalej pójdzie, to sam na podobną listę trafię), ale Marcinowi Kydryńskiemu poświęcę osobną notkę. Rasizmowi, ksenofobii, szowinizmowi i pedofilii się nie odpuszcza.
Czy wam też wydaje się, że w 43-letnim facecie z cacaną gębą i ciepłym jak kołderka głosem, który opiewa piękno muzyki Stinga jest coś bardzo podejrzanego? Bo mi tak. Marcin Kydryński: syn znanego ojca i znanej matki, znany dziennikarz muzyczny, mąż znanej żony, najbardziej znany polski stingofil – to wszystko jest aż nazbyt piękne, żeby było prawdziwe. No i miałem rację.
W 1995 roku nakładem wydawnictwa Prószyński & Ska na rynku pojawiła się książka “Chwila przed zmierzchem” – relacja podróży Marcina Kydryńskiego do Afryki. Książki nie sposób nigdzie kupić, więc polegam na dwóch artykułach Katarzyny Barczyk, która dotarła do niej przy okazji pisania pracy magisterskiej i poświęciła dwa artykuły napisane na potrzeby Feminoteki i portalu Afryka.org.
Kydryński opisywał wojaż z Marcinem Mellerem, obecnym naczelnym “Playboya” i synem dyplomaty Stefana Mellera bez zbędnych ogródek i z wyraźnym zamiarem wzbudzenia kontrowersji. Wtedy mu się to nie udało – książka przeszła bez echa. Aż do teraz. Nie zrozumcie mnie źle: nie jestem zwolennikiem karania za grafomańskie i pełne uprzedzeń książki. Wręcz przeciwnie – w końcu na tym polega wolność słowa. Ale wolność słowa to także prawo do zrobienia autorowi takich treści elegancko koło pióra.
Dziennikarz, którego wszyscy znają jako wielkiego fana world music i Afryki w ogóle, sypie w “Chwili…” takimi kwiatkami, że gdyby czytał to Richard Bona, to ręki by mu nie podał. Sting pewnie też nie. Proszę bardzo, taki passus:
Zawsze uważałem, że w pragnieniu białych mężczyzn, by posiąść czarne kobiety, jest pewna prawidłowość. Nie wydaje mi się jednak, by chodziło tu o tak lubiany przez seksuologów, jak i historyków motyw dominacji. Widzę tę siłę raczej jako atawizm. Jako sublimację żądzy spółkowania ze zwierzętami. Tak czuł to również znakomity francuski artysta Jean Paul Goude. Jego Murzynki na fotografiach komputerowych, to były klacze, to były zamknięte w klatkach drapieżniki. Czarne dziewczyny a Afryce są prawie zawsze dzikie. Jest to wynik wychowania w społeczeństwie zbudowanym na męskim przywódcy stada. Tak żyją lwy i goryle, tak żyją plemiona Czarnej Afryki. Ich dziewczęta mają wpisaną genetycznie nieufność. Są płochliwe jak małe antylopy, choć urodę dziedziczą po wielkich kotach. Nie nadają się do oswojenia. Mówią innym językiem nawet wtedy, kiedy używają tych samych co my słów. Najczęściej jednak nie mówią w obecności mężczyzn. Łaszą się. Albo polują, jak lwice. Takim polowaniem jest afrykańska prostytucja. Seks dla większości Afrykanek to jedyna radość życia. Używają go w sposób równie naturalny i spontaniczny jak zwierzęta. Jeśli nie pracują i nie kochają się – nuda je zabija. Często więc łączą te zajęcia. Ich prostytucja nie jest konsekwentna. Biorą pieniądze wtedy, kiedy ich potrzebują. Czasem proszą jedynie o śniadanie. Częstokroć proszą tylko o to, by je wziąć. A są nie do wyobrażenia piękne. Nie sądzę, by znalazł się zdrowy mężczyzna, który umie oprzeć się ich urokowi. Nie jest to bowiem wdzięk ludzki, do którego przywykliśmy, ale zwierzęcy. Te dziewczyny proszą, by je pokryć. Zaczynają wtedy pachnieć inaczej, nagle, jak rozkrojone owoce. Wszystko w nich gada o zbliżeniu, oczy, usta, dłonie. Wreszcie mówią wprost tak, jak formułowałby to kocie samice, gdyby potrafiły mówić.
Kydryński używa alter-ego, nie używając pierwszej osoby liczby pojedynczej. Być może po to, by uniknąć odpowiedzialności za takie fragmenty:
Prawdę mówiąc od pierwszej mojej wyprawy do północnej Afryki mam pewną słabość do małych Arabek. „Czarodziejki”… – powiedział o nich Adam rano przy promie, kiedy dziewczynka może dwunastoletnia, z figlarnie opartą na biodrze ręką patrzyła na niego z żarem, przed którym nie ma ucieczki. To dobre słowo, czarodziejki. W Dajr al-Madinie odnalazłem wśród oblepiających mnie dzieci takie śliczne małe zwierzątka. Miałem w portfelu kilka banknotów. Może trzy funty. W hotelu dwudziestopięciofuntówki. Je uszczęśliwia funt, nawet dwadzieścia pięć piastrów. Przychodziły mi do głowy myśli występne, że za dwudziestkę mógłbym taką pachnącą miodem, śniadą dziewczynkę wziąć do swojego hotelu i pieścić przez wiele godzin. Świństwo, ale potworną miałem na to wówczas ochotę.
W razie, gdybyście nie mieli dość, odsyłam do tekstu autorki, dzięki której na stronie Wiki Kydryńskiego pojawiła się stosowna zakładka “Kontrowersje”.
I pomyśleć: taki ładny, miły gość. Lubi jazz, i Stinga, i w ogóle taką ładną muzykę nadaje w radiu. A pod spodem taka Sodoma i Gomora. Patrzę na okładkę książki Lucjana Kydryńskiego “Przejazdem przez życie… Kroniki rodzinne” i uśmiechnięte twarze szczęśliwej familii. I już wiem, czemu to zdjęcie zawsze wydawało mi się przesadnie pozowane.


11 Luty 2011 @ 22:42
Zaraz będzie proces głośno opisywany w mediach. Ale swoją drogą, lepiej że nie zgrzeszył niż posmakował…
12 Luty 2011 @ 15:49
olać kudryńskiego i jego erotyczne fantazje. kolo jest chyba nie-do-ruszenia skoro nikt mu kolo tylka nie robi za takie opisy.
12 Luty 2011 @ 19:47
“Zaraz będzie proces głośno opisywany w mediach. ”
Wiem, dziwnie to brzmi, ale wtedy bym go bronił. Mimo wszystko, wolność słowa nade wszystko.
“kolo jest chyba nie-do-ruszenia skoro nikt mu kolo tylka nie robi za takie opisy.”
No, zauważyłem, że kilka osób robi, vide Orliński:
http://wo.blox.pl/2011/02/Brothers-in-Arms.html#ListaKomentarzy
13 Luty 2011 @ 19:33
ruined my day
14 Luty 2011 @ 13:25
o całej sprawie wiem właśnie z bloga WO. chodziło mi o fakt, że sprawa utkwiła w blogosferze.
14 Luty 2011 @ 13:33
“chodziło mi o fakt, że sprawa utkwiła w blogosferze.”
Pożyjemy, zobaczymy. Można zawsze wysłać życzliwego mejla do Pudelka:)
15 Luty 2011 @ 09:44
tak się tylko zastanawiam – ostatnio też coś takiego napisał lub chlapnął? bo ja nie śledzę tych wszystkich jego audycji czy pisaniny, więc mam prawo nie wiedzieć.
Jak powiedział, to nie ma przebacz. Jak nie – sugeruję nie wyciągać wniosków z rzeczy, które pojawiły się przed laty. Ludzie mają prawo się zmieniać i być może właśnie to nastąpiło (czego MK, a zwłaszcza jego Żonie i fanom życzę)
15 Luty 2011 @ 09:46
“tak się tylko zastanawiam – ostatnio też coś takiego napisał lub chlapnął? bo ja nie śledzę tych wszystkich jego audycji czy pisaniny, więc mam prawo nie wiedzieć.”
Ja też nie śledzę. Ale sądzę, że nie. Co do zmiany: pewnie, też mam taką nadzieję, że zmądrzał. Co nie zmienia faktu, że za głupotę trzeba płacić. Nawet po latach.
15 Luty 2011 @ 09:53
Żona mówi, że zmądrzał. Że wtenczas zarejestrowała nawet dość pokaźną dyskusję w mediach (choć, fakt, nikt go w kajdankach – nawet różowych – nie wyprowadzał o 6 rano). I że MK sam się przyznał, że a) podobały mu się lolitki b) żona wzięła go za gardło i się skończyło (albo coś w tym stylu)…
I być może dlatego książki nie ma w księgarniach.
15 Luty 2011 @ 10:00
Za młody jestem, żeby pamiętać dyskusje z tamtych czasów, ale podobno jakaś tam była.
“I że MK sam się przyznał, że a) podobały mu się lolitki ”
Zauważ, jak ładnie to brzmi: “podobają mi się lolitki”, a jak obrzydliwe to jest w rzeczywistości: “chcę uprawiać seks z dziećmi”.
15 Luty 2011 @ 10:40
Zauważ, jak to łatwo wartościować. Nabokova czytałeś? Jak nie, to pewnie widziałeś film. A może pomyślmy o Hanku Moodym z Californication.
Jasne jest, że granica jest tak płynną, iż większość osób w ogóle nie podejmuje takiego tematu. Bo strach, czy aby nie zostanę posądzony o to lub owo.
15 Luty 2011 @ 11:28
“Zauważ, jak to łatwo wartościować. Nabokova czytałeś?”
No, nie zadawaj takich pytań. Mój ukochany pisarz. Ale to fikcja, wybitna, kontrowersyjna, ale fikcja.
“A może pomyślmy o Hanku Moodym z Californication.”
Słaba fikcja.
“Jasne jest, że granica jest tak płynną, iż większość osób w ogóle nie podejmuje takiego tematu. Bo strach, czy aby nie zostanę posądzony o to lub owo.”
Podejmowanie tematu – proszę bardzo. Zwłaszcza naukowe, ale w tej postaci jest żenujące,
Powtarzam, nie chcę nikogo za literaturę skazywać (wolność słowa ponad wszystko), ale uważam, że ludzie mają prawo wiedzieć, z kim mają do czynienia.
15 Luty 2011 @ 19:08
Akurat co do Moodego i jego przypadku – faktycznie słaba fikcja – bo takie rzeczy spokojnie mogą się każdemu przydarzyć. Niestety.
Hm, co do ostatniego zdania – a masz pewność że to nie była jednak fikcja literacka. Dla jednych słaba, dla innych nie – ważne że fikcja?
Nie bronię MK, bo mnie akurat mało obchodzi i on i Sting (no, chyba że ten drugi bierze się za klasykę). Mam jednak wrażenie, że to trochę odgrzewany temat.
16 Luty 2011 @ 08:11
Nosz kurde, mogłem się tego spodziewać:
http://www.pudelek.pl/artykul/30444/maz_jopek_afrykanki_sa_jak_zwierzeta_prosza_by_je_pokryc/
16 Luty 2011 @ 13:24
tak, teraz od razu lepiej
16 Luty 2011 @ 13:27
Cenna lekcja z Pudelka. Muszę zapamiętać, że tekst jest lepszy i bardziej przemawia do czytelnika, gdy ma co najmniej dziesięć wykrzykników!!!!!!!!!! i wiele wielokropków………………………
16 Luty 2011 @ 13:40
and it is ON!!!
16 Luty 2011 @ 13:54
I po co ja się męczę z subiektywizmem, recenzjami, auto-tune’m, historią muzyki i jej przyszłością, skoro i tak najlepiej (jak pokazują statystyki) wychodzę na krytykowaniu dziennikarzy?
Next episode: Piotr Metz i jego mroczne sekrety, co kryje przed światem Bartek Chaciński i skandal z udziałem Jarka Szubrychta.
16 Luty 2011 @ 17:20
taaa… tylko ci się wydaje, że jesteś sobie niezależny.
Trafiłeś w trybiki odwetu na Panach K & M (skoro razem podróżowali, to można najpierw uderzyć w jednego zanim “dobierzemy” się do drugiego) – wychodzi na to, że sponsoruje cię jakaś partia, której Marcin Meller naraził się ostatnio…
16 Luty 2011 @ 18:34
Next episode@ Piotr Stelmach w sieci (powiązań biznesowych), Piotr Metz u(nika) dentysty (vide krążący po sieci żart o jego wypadających zębach), a Piotr Baron pali w studio (i wciąż jest zły na Marka Niedźwieckiego za powrót do Trójki)
16 Luty 2011 @ 18:57
Kontrowersji już nie ma:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Marcin_Kydry%C5%84ski
Ktoś tu się wkurzył.
Z to jest Fakt:
http://www.fakt.pl/Maz-Jopek-i-jego-ksiazka-Pedofilska-,artykuly,96268,1.html
16 Luty 2011 @ 22:12
Była epicka wojna edycyjna, ale jeden z adminów ją zablokował. Dyskusja jadnakowoż jeszcze trwa.
16 Luty 2011 @ 22:13
*jednakowoż
16 Luty 2011 @ 23:00
Poprzedni mój komentarz leży w moderacji. Czyżby dlatego, że zawiera linki?
17 Luty 2011 @ 08:18
@ Nachasz
Ojejejejejejejej, jaka fatalna PR-owska zagrywka:
“Zastanawiam się jedynie, czemu zamieszanie wokół mnie wybuchło w dniu, w którym poinformowałem o tym, że w Długi Weekend Majowy zrobię swój pierwszy Siesta Festival dla tych wszystkich, którzy od dziesięciu lat słuchają wraz ze mną podobnej muzyki.”
“Poprzedni mój komentarz leży w moderacji. Czyżby dlatego, że zawiera linki?”
O linki chodziło, już klepłem.
17 Luty 2011 @ 08:23
A tu proszę, gwóźdź do trumny, czyli dzielny obrońca:
http://lcannen.nowyekran.pl/post/3053,w-obronie-marcina-kydrynskiego
17 Luty 2011 @ 09:33
W Wikipedii nie ma, w wikicytatach jest dalej.
Swoją drogą – ja nie śledzę wikipedii pod tym względem – traktowanie jako “źródła” afryki.org / feminoteki (które odwołują się do siebie w tych artykułach) to bardzo ułomna konstrukcja.
17 Luty 2011 @ 10:00
Spokojnie. Będzie więcej źródeł.
17 Luty 2011 @ 09:50
“Swoją drogą – ja nie śledzę wikipedii pod tym względem – traktowanie jako „źródła” afryki.org / feminoteki (które odwołują się do siebie w tych artykułach) to bardzo ułomna konstrukcja.”
Dlaczego? Dwa źródła to przesada, fakt, ale jedno z nich? Źródło, to źródło. Chodzi Ci o to, że to nie papierowe medium?
17 Luty 2011 @ 09:54
nie, chodzi mi o to, że ja napiszę coś powołując się na ciebie, a ty potem powołując się na mnie – to żadne źródło
17 Luty 2011 @ 09:57
“nie, chodzi mi o to, że ja napiszę coś powołując się na ciebie, a ty potem powołując się na mnie – to żadne źródło”
tu się zgadzamy. Choć w ten sposób powstaje 90 procent prac np. z zakresu filozofii
Pamiętam, że taką spółdzielnię proponował nam mój wykładowca ze studiów: “ja coś piszę, wy się powołujecie, ktoś kolejny powołuje się na was, ja na tego kogoś i już jest poważna teoria”.
17 Luty 2011 @ 23:20
Jakoś mnie Kydryński nie zgorszył. Ani trochę. (Zaznaczam, że żadnej opinii na temat tego pana nie posiadam).
18 Luty 2011 @ 19:33
co do hanka moody’ego, to dla niego różnica między szesnastolatką a dwunastolatką jest spora, co widać w ostatnim odcinku. wara więc
.
19 Luty 2011 @ 10:38
kontrowersje są z powrotem na wiki. iwen większe.